1

Być rodzicem gimnazjalisty

Rozmowa z Maciejem Bućko, przewodniczącym Rady Rodziców Gimnazjum im. ks. W. Rabczyńskiego w Wasilkowie.

 

  1. Jest Pan rodzicem, który interesuje się sprawami swoich dzieci, czy decyzja o współpracy ze szkołą wynikła z przypadku czy świadomie podjął Pan takie wyzwanie?

Moim zdaniem decyzja ta nie była ani przypadkowa, ani świadoma. Moja współpraca z Gimnazjum zaczęła się na pierwszym zebraniu rodziców w klasie 1A w roku 2012. Uważałem, że jako ojciec chłopaka-gimnazjalisty powinienem tam być. Wychowawczyni klasy mojego syna – Pani Joanna Sobolewska – znając mnie wcześniej, zgłosiła moją kandydaturę do Rady. Nie wiem, czy znała wcześniej też innych rodziców, ale zgłosiła właśnie mnie a ja tą propozycję odważnie przyjąłem. Podobnie przebiegło zebranie Rady Rodziców. Ktoś zaproponował, abym objął funkcję przewodniczącego, a ja ponownie zgodziłem się. Praca na rzecz szkoły była kolejną konsekwencją. Czy taki przebieg wydarzeń na przestrzeni 3 lat można jednoznacznie nazwać przypadkiem? Chyba nie. Ja określiłbym to raczej jako konsekwentne i odważne reagowanie na wyzwania stawiane przez życie i zmiany w nim zachodzące.

 

  1. Co uważa Pan za swój największy sukces w trakcie pracy w Radzie Rodziców?

Nie potrafię wskazać największego sukcesu. W kolejnych latach inne zagadnienia absorbowały naszą uwagę i wysiłek. Inne cieszyły. W każdym roku było coś zupełnie nowego, coś z czym jeszcze nie mieliśmy do czynienia. Jeżeli jednak już coś miałbym wskazać, to byłyby to dwa Pikniki Rodzinne. Szczególnie drugi, ze zmianą koncepcji w ostatniej chwili, przy niesprzyjającej pogodzie, może być uznany za wielki sukces. Przy okazji odkryliśmy potencjał drzemiący w … parkingu szkolnym.

 

  1. Czy były takie sytuacje, które wymagały pojęcia trudnych decyzji?

Nie, takich sytuacji nie było. Rada Rodziców nie reguluje wieku emerytalnego czy funkcjonowania służby zdrowia. Swoim działaniem nie chcemy nikogo do niczego zmuszać, ale zachęcać do włączania się i to przeważnie we wspólną zabawę. Naszą porażką jest to, że przekonaliśmy do tego mniejszą część rodziców.

 

  1. Jak współpracowało się Panu z innymi członkami Rady, a jak ocenia Pan współpracę z Dyrekcją i nauczycielami?

Lepszej współpracy jak ta, której doświadczyłem, nie mogłem sobie wymarzyć. Czasami zastanawiałem się, czy jako rodzice jeszcze nadążamy za pomysłami Pani Dyrekto,r Barbary Borkowskiej. Czy nie byliśmy najsłabszym ogniwem imprez szkolnych? Nauczyciele i pracownicy gimnazjum z którymi współpracowałem okazywali mi wiele życzliwości i wyrozumiałości. Dzięki opiekunom Samorząd Uczniowski był prawdziwym partnerem. Doświadczenia z tej współpracy są dla mnie bezcenne. Trochę gorzej oceniam współpracę z członkami Rady Rodziców. W każdym roku mojej trzyletniej kadencji była ledwie garstka rodziców niezawodnych. Niektórzy nie pojawili się na zebraniach Rady ani razu, niektórzy tylko na pierwszym posiedzeniu. To było przykre. Tym bardziej dziękuję tym rodzicom, którzy znajdowali czas, wytrzymywali do końca długie zebrania i byli do dyspozycji w naszych przedsięwzięciach. Listy obecności na posiedzeniach Rady Rodziców powiedzą Wam na kogo możecie liczyć.

 

  1. Co najmilej będzie Pan wspominał z trzech lat pracy w Radzie Rodziców?

Najmilej? Te szczere oklaski za krótkie i mam nadzieję trafione przemówienia oraz radę pedagogiczną w czerwcu 2014 rok, z niezapomnianą zabawą w pisanie opinii o innych i to nie w internecie, ale na papierze!!!

 

  1. Gdyby mógł Pan coś zmienić w naszej szkole, to co by to było?

Jeżeli cokolwiek można i należało by zmienić, to może bazę lokalową. Życzę Gimnaazjum nowego budynku z nowoczesnym boiskiem i klimatyzowaną halą sportową. Zachowajcie za to ducha szkoły, tej szkoły. Nie dajcie się wewnętrznym podziałom, które są pewnie jak wszędzie. I najważniejsze: nie wpuszczajcie polityki do szkoły – niech Pani Gosia zatrzyma w drzwiach każdego polityka (choćby za brak mundurka).

 

  1. Czym się różni nasze Gimnazjum, od szkoły, w której Pan się uczył?

… w mojej szkole nie było xBoksa na holu. No i nie było płaskich monitorów, w ogóle nie było monitorów, bo i do czego – przecież nie było komputerów. I rolet w oknach nie było, i puf na holu nie było. Czy mam wymieniać dalej? No to wymieniam: i orkiestry nie było, i 42-óch kół zainteresowań nie było, i międzynarodowych wymian młodzieży nie było, i wf-wybór nie było i gimbusa nie było, i elektronicznego dziecka nie było, i parkingu dla rowerów nie było, i zielonej klasy nie było
Był za to dyrektor, którego widzieliśmy tylko na apelach, chyba, że ktoś został do niego wysłany za zachowanie, a niektórzy dzisiejsi nauczyciele byli moimi kolegami ze szkoły lub ich młodszym rodzeństwem (pozdrawiam Panią K.K.). W szkole było gwarno, bo uczyło się tu 8 roczników po 4 oddziały każdy. I mieliśmy do dyspozycji to samo boisko, i jedynie małą salę gimnastyczną. Opuściłem mury tej szkoły w 1984 roku czyli 31 lat temu. Dacie wiarę?
Myślę jednak, że największą różnicę widzę we mnie, gdy dopełniłem swojej roli w tej szkole jako rodzic. A może dopełnił się we mnie proces edukacyjno-wychowawczy, który rozpoczął się 39 lat temu, gdy naukę w tych murach zaczynałem. Proces, którego sprawdzianem były ostatnie 3 lata, a wyniki zobaczymy za kolejne 30 lat.

 

  1. Czy angażowanie się w prace społeczne dotyczy tylko środowiska szkolnego, czy podejmuje Pan także inne wyzwania?

Tak, podejmowałem i inne wyzwania. Byłem przez 16 lat radnym Rady Miejskiej w Wasilkowie. Jednak trzyletnia praca na rzecz szkoły dała mi zdecydowanie więcej satysfakcji. Może dlatego, że tu byłem Przewodniczącym :)

 

  1. Pan Maciej Bućko prywatnie to osobą, która … . Proszę dokończyć zdanie.

… ma dużo dystansu do siebie i umie żartować również z siebie nie tylko z innych. W tym miejscu przepraszam wszystkich, którzy poczuli się dotknięci moimi żartami czy rozkazującym tonem.

 

Serdecznie dziękujemy za wypowiedź i życzymy wielu sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym.

Redakcja


Wasilków Site All right reserved.

Designed by HackaDesign.com